Studniówka ma w sobie coś z mitu. Jedni mówią: najważniejszy bal w życiu, inni: wieczór, który trzeba przeżyć idealnie. Nic dziwnego, że dla wielu dziewczyn to wydarzenie bywa bardziej stresujące niż próbna matura. A jednak – gdy emocje opadną, okazuje się, że większość obaw była zupełnie… niepotrzebna.
Oto szczera lista studniówkowych lęków – i powody, dla których naprawdę nie warto dawać im władzy nad tym wieczorem.
To pytanie pojawia się jako pierwsze i wraca najczęściej. Porównywanie się z innymi, social media pełne perfekcyjnych stylizacji, presja zdjęć „na całe życie”.
Prawda jest taka:
✔ nikt nie wygląda idealnie cały wieczór,
✔ każda dziewczyna skupia się głównie… na sobie,
✔ styl to nie tylko sukienka, ale sposób, w jaki się poruszasz i uśmiechasz.
Zdjęcia, które po latach wspomina się z czułością, rzadko są perfekcyjne. Za to zawsze są prawdziwe.
Makijaż się rozmaże. Obcas okaże się złym pomysłem. Fryzura straci objętość szybciej niż entuzjazm do poloneza.
I wiesz co?
To normalne. Studniówka to nie plan zdjęciowy, tylko żywe wydarzenie. Najlepsze historie zaczynają się właśnie od zdania: „a pamiętasz, jak…”.
Perfekcja nie tworzy wspomnień. Niedoskonałości – owszem.
Ten lęk rzadko mówi się głośno, ale wiele dziewczyn zna go aż za dobrze. Strach przed oceną, przed byciem pominiętą, przed samotnością na parkiecie.
Rzeczywistość bywa znacznie łagodniejsza:
parkiet zwykle szybko zapełnia się grupami przyjaciół,
taniec nie zawsze oznacza parę – często to wspólna zabawa,
bycie z koleżankami jest równie wartościowe jak „romantyczny moment”.
Studniówka to nie test popularności. To święto wspólnego etapu życia.
Zbyt błyszcząca? Zbyt skromna? Zbyt dorosła? Zbyt dziewczęca?
Wątpliwości potrafią odebrać radość nawet najlepszej stylizacji. A przecież studniówka to właśnie ten moment, w którym wolno więcej – więcej koloru, więcej emocji, więcej odwagi.
Jedyna granica, która naprawdę ma znaczenie, to Twój komfort.
Wokół studniówki narosło wiele oczekiwań: że musi być magiczna, niezapomniana, „jak w filmie”. Tymczasem to po prostu… jeden wieczór. Ważny, ale nie definiujący.
Nie musi:
zmienić Twojego życia,
wyglądać idealnie na Instagramie,
spełnić cudzych wyobrażeń.
Wystarczy, że będzie Twoja.
Po latach rzadko pamięta się:
dokładny fason sukienki,
czy makijaż był matowy czy glow,
kto pierwszy wyszedł na parkiet.
Za to pamięta się:
śmiech,
rozmowy w łazience,
zdjęcia z przyjaciółkami,
poczucie, że coś się kończy, a coś zaczyna.
Studniówka nie jest egzaminem z bycia idealną. Jest momentem przejścia – i to już wystarczający powód, by potraktować ją z życzliwością wobec siebie.
Jeśli w dniu studniówki poczujesz stres, nie walcz z nim. To znak, że to dla Ciebie ważne. A potem… pozwól sobie na luz.
Komentarze